Już za 2 miesiące poszukiwanie skarbów przy użyciu jakichkolwiek urządzeń, lub sprzętu do nurkowania bez pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków będzie poważnym przestępstwem zagrożonym karą 2 lat pozbawienia wolności.

Nowe przepisy znowelizowanej ustawy o ochronie dóbr kultury wzmacnia ochronę zabytków przed rabusiami dewastującymi stanowiska archeologicznych, ale zastosowane wobec tysięcy poszukiwaczy-amatorów wydają się być bardzo kontrowersyjne. Od 1 stycznia 2018 „kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Dla porównania, za nie wstrzymanie prac i zniszczenie zabytku archeologicznego w trakcie prac budowlanych prowadzonych np. przez dewelopera będzie grozić tyko kara grzywny.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami na każdym poszukiwaczu oraz odkrywcy, który przypadkowo odnalazł coś, co może być zabytkiem archeologicznym spoczywa obowiązek zabezpieczenia znaleziska, oznaczenia miejsca znalezienia oraz niezwłocznego zawiadomienia o znalezionych przedmiotach właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków lub właściwego wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Trzeba też pamiętać, że każdy znaleziony zabytek z mocy prawa stanowią własność Skarbu Państwa. Dlatego przed rozpoczęciem poszukiwań lub eksploracji każdy poszukiwacz powinien ze zrozumieniem zapoznać się również z ustawową definicją „zabytku”, którym jest każda „nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową”.

– Uznanie znalezionego przedmiotu za zabytek zależy od uznania konserwatora zabytków lub jego urzędnika. Dlatego obawiamy się, że w świetle tych przepisów praktycznie każdemu znalezionemu przedmiotowi można przypisać wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Może ona wynikać bowiem nie tyko z cech tego przedmiotu ale również na przykład z miejsca jego znalezienia, czyli w gruncie rzeczy od dobrej woli urzędnika. – mówi Klaudia Anioł, prezes fundacji Instytut Ochrony Praw Konsumentów.

Poszukiwacze wskazują szereg przykładów. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy za pomocą wykrywaczy metali bez zezwolenia konserwatora poszukiwali militariów. Znaleziono przy nich „saperki, stare monety i wyposażenie mundurów wojskowych z okresu I i II wojny światowej” oraz „wydruk mapy archiwalnej, co miało im ułatwić znalezienie przedmiotów”. W ich mieszkaniach dokonano przeszukania i zabezpieczono „kilkadziesiąt zabytkowych monet pochodzących z różnych epok, elementy metalowe stanowiące wyposażenie umundurowania, amunicję, menażki, guziki i noże”. Obydwu poszukiwaczom postawiono prokuratorskie zarzuty przywłaszczenia zabytków archeologicznych, czyli… starych guzików, monet, menażek, łusek należących zgodnie z przepisami do Skarbu Państwa. Zdaniem przedstawicieli środowiska polskich poszukiwaczy i eksploratorów, zaostrzanie przepisów może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego – większa część środowiska „zejdzie do podziemia”.

Według różnych szacunków w Polsce jest 15-25 tys. aktywnych poszukiwaczy i eksploratorów. Część z nich prowadzi badania zabytków , np. architektury fortyfikacyjnej, których skala i drobiazgowość przekracza zakres badań prowadzonych w tych samych obiektach przez instytucje państwowe i samorządowe. – Naszym zdaniem należałoby wypracować model współpracy pomiędzy środowiskiem poszukiwaczy i eksploratorów a instytucjami państwowymi odpowiedzialnymi za poszukiwania i ochronę zabytków. Oczywistym jest, że poszukiwacze mogą dysponować o wiele lepszą wiedzą na przykład na temat zorganizowanych grup dewastujących i profanujących zabytkowe cmentarze oraz paserach wprowadzających do obrotu zabytki – ocenia Instytut Ochrony Praw Konsumentów.

 

UDOSTĘPNIJ

5 KOMENTARZE

  1. W Polsce jest około 100 tyś poszukiwaczy,ludzie! Czy ta armia nagle przestanie poszukiwać? Nie! Zejdzie do podziemia a żaden z artefakt już nie trafi do muzeum bo nikt nie będzie ryzykowal. Archeologowie…. Wśród nich także nie brakuje czarnych owiec,ale przeforsowali nowe prawo bo mają w sejmie swoje lobby,poszukiwacze zabierają im kasę i sławę ale duży nacisk kładzie się na kasę, w tym jest problem.

  2. Chodzi o to, że ustawodawca może pochwalić się kolejnym „bublem” legislacyjnym. Ta ustawa to strzał w kolano, władzuchna kolejny raz się skompromitowała wmawiając nam że białe jest czarne i odwrotnie. Tylko czekać aż więzienia zapełnią się detektorystami. Niech ten co przygotowywał tę ustawę się ujawni i niech wyjawi również na czyj wniosek powstał ten gniot zwany ustawą.

  3. W Rosji w latach 90-tych (tzw. „bandyckich”) przedstawiciele światka „nowych biznesmenów” często posługiwali się zaświadczeniami z jakichś posterunków policji z miejscowości zabitych dechami, że ten oto pistolet został znaleziony na drodze (czy gdzie tam jeszcze) przez danego obywatela i dany obywatel został zobowiązany do samodzielnego dostarczenia go do wyżej stojących władz policji. Oczywista lipa ale niepodważalna względem prawa pozwalała na łażenie z bronią i robienie z niej użytku. Poszukiwacze też będą mogli coś podobnego wymyślić – że n.p. zostali zobowiązani przez kogoś tam z władz lokalnych do samodzielnego dostarczenia przypadkowo znalezionych podczas grzybobrania przedmiotów do konserwatora, czy kogoś tam. I można będzie im nagwizdać, bo mogą tak nawet czołg z II WŚ wozić.

  4. No ja dzwonie na policje, jak widze poszukiwacza w lesie czy napolu. Niech go wylegitymują i sprzawdzą czy ma pozwolenie na poszukiwania. Bo czesto nie mają i tylko dziury w ziemi zostawiaja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Proszę wpisz nazwę użytkowniak